poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Pyszne, domowe placuchy z brokułem

Ostatnio przeglądam kilka stronek i trafiłam na  przepis placków z kalafiorem. Już kiedyś robiłam takie i Adamowi nie bardzo przypadły do gustu, ale postanowiłam zaryzykować, bo spodobał mu się mój pomysł. :)
Oczywiście listę zakupów zapisałam na kartce, której skleroza zapomniałam i z pamięci robiłam zakupy. Nie wiedząc czemu zamiast kalafiora, wzięłam brokuła, a Adam podejrzewał, że nie to kupujemy, ale słowem się nie odezwał. Ale nie żałuję, bo wyszły świetnie i zielony kolor wcale nie zniechęcał. Szkoda tylko, że wyszło tego tak mało. :) I takim sposobem wyszły brokułowe placki, a nie kalafiorowe. Czasami pomyłki się opłacają. :] A pomyłka mogła być spowodowana dniem 1-szym kwietnia, nieświadomie zrobiłam sobie żart na Prima Aprillis. :P
Oczywiście obowiązkowo muszę się z Wami podzielić przepisem. Mam nadzieję ktoś z niego skorzysta. Oczywiście dodatkiem był nasz ulubiony sos czosnkowy własnej roboty. :)


Składniki:

Ciasto na placki:
- 1 duża główka brokuła
- 1/2 szklanki pełnoziarnistej mąki
- 2 duże jajka
- 4 ząbki czosnku
- 3 drobno pokrojone szalotki
- olej
- sól i pieprz

Sos czosnkowy:
- jogurt naturalny/grecki 
- majonez
- czosnek
- sól i pieprz

Dodatkowo można dodać szczypiorek do udekorowania całości i do smaku.


Przygotowanie:

Placki:
Umyty i pokrojony na różyczki brokuł wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy 2-3 min. Można go też rozgotować jak ja zrobiłam i później łatwiej go zblendować. W wersji z kalafiorem jest by posiekać różyczki, ale ja razem z posiekaną szalotką (w kosteczkę) oraz czosnkiem wrzuciłam do blendera i wszystko zmiksowałam. Następnie przelałam całość do miski, wrzuciłam jajka, przesiałam do całości mąkę, dodałam sól oraz pieprz i mieszałam by nie powstały mi jakieś grudy. Następnie na rozgrzaną patelnię z nie dużą ilością oleju wykładałam ciasto łyżką. Smażyłam, aż się zarumieniły (lubimy bardziej przysmażone) i wyjęłam na talerz z ręcznikiem papierowym by odsączyć tłuszcz. 

Sos czosnkowy:
Ja swój robię w blenderze, a właściwie Adam to robi, bo uwielbia robić sos czosnkowy. :) . Wrzucamy do "kielicha" ząbki czosnku (my dajemy przeważnie ok. 6-7 ząbków - lubimy ostrzejszy), jogurt i majonez (przeważnie pół na pół, no chyba, że coś w smaku jest nie tak to dodajemy czegoś więcej). Następnie blendujemy, a jak wszystko się połączy dodajemy sól i pieprz i jeszcze chwilę miksujemy. 

GOTOWE!


I tak oto powstaje smaczne, zdrowe, zielone jedzonko z pysznym sosikiem. ;)
Mam nadzieję wypróbujecie przepis i dacie znać, czy Wam też tak smakowało. :)

SMACZNEGO! :)


Jak macie fajne przepisy na takiego typu placki to podzielcie się, chętnie spróbuję znów czegoś zwariowanego i innego, oczywiście łatwego i szybkiego w przygotowaniu. :)
W razie nie jasności piszcie, bo wiem, że potrafię pisać bez ładu i składu.
A Wy jedliście kiedyś takie placki? ;)
Pozdrawiam,
Janettt

środa, 5 kwietnia 2017

DIY - organizer na pędzle.

Hej!

Ostatnio na fp pokazywałam Wam mój pojemnik na pędzle, który sama zrobiłam. To oczywiście czysta prowizorka, bo robiłam go próbnie, bo nie za bardzo miałam z czego konkretnego zrobić, ale wyszło nawet znośnie. Nie było tak ciężko i każdy powinien sobie z tym poradzić metodą chałupniczą. ;)
Do wykonania  potrzebowałam jakiejś tuby (może być też coś kwadratowego, ale ja akurat chciałam coś okrągłego) - użyłam zatem tuby po wódce. ;) Żubrówka na święta wypuściła serię butelek w takich tubach, muszę przyznać przydało się to - mama wie co kupować. :) Nawet nie było ciężko skrócić tubę na mniejsze "kubeczki".  Mam nadzieję w niedługim czasie zrobię więcej, bo w tym jednym nie mieszczą się pędzle i tusze oraz kredki, a na te drugie i trzecie raczej muszę zrobić coś oddzielnego, bo to różne długości i z pędzlami giną mi w tłumie. ;)

 
Do zrobienia organizera potrzebowałam:
ołówek
nożyk (taki do tapet - mój 9mm)
biała kartka papieru
klej do tapet
pędzelek
tuba
nożyczki
pistolet z klejem na gorąco
miarka
gazeta
kawałek tektury
tasiemki ozdobne



Wykonanie:
Po pierwsze przygotowanie potrzebnych materiałów i na wszelki wypadek podłożenie gazety, żeby nie obkleić wszystkiego w koło.
Zaczęłam od postanowienia jakiej wysokości ma być mój organizer i taką odmierzyłam ołówkiem na tubie. Obrysowałam wokoło tuby i przy pomocy nożyka do tapet oderżnęłam. Oczywiście góra nie wyglądała idealnie po odcinaniu, zatem odwróciłam dnem do góry, a z racji, że szkoda było mi marnować wieczko, więc moje dno zrobiłam z tektury (wycięłam odpowiedniej wielkości koło). Po jednej i drugiej stronie dna klejem do tapet przykleiłam dopasowaną do okręgu białą kartkę papieru.
Następnie przykleiłam dno do tuby klejem na gorąco. Idealnie nie wyszło, ale jak na "wersję próbną" nie miało być idealnie.
Kolejnym krokiem było obmierzenie i dopasowanie kartki papieru do zewnętrznej strony tuby, by nie widać było, że to po wódce. ;) Oczywiście przyklejone na klej do tapet.
Po zamaskowaniu niedoskonałości tuby, zaczęłam przyklejać tasiemki ozdobne jakie miałam w domu. Najpierw przykleiłam czerwoną i złotą niestety, a na koniec przezroczystą w czerwone kropki. Niestety wszystko pokleiłam klejem i brzydko to wyszło czego na zdjęciach nie widać. Na domiar złego czerwonym lakierem dotknęłam na szczęście to czerwony, więc różnicy wielkiej nie robi. ;)
Od wewnątrz dałam jeszcze czerwonej tasiemki, ale wyszło niestety kiepsko. Następnym razem będzie lepiej. :)

To była fajna zabawa, ale i nauka by nie nadużywać kleju na gorąco. ;) Z daleka nie wygląda źle, ale po przyjrzeniu się widać ślady po kleju. Teraz będę próbować techniki Decoupage (dla zainteresowanych wytłumaczę to przy innej okazji co to za sposób - mnie bardzo zaciekawił). Wszystko potrzebne już kupiłam - brakuje mi tylko lakieru. :) Więc jak już postaram się ogarnąć moje osobiste problemy, biorę się do pracy.
Wystarczy zamulania i ciągłego spania - problemów niestety nie prześpię, a póki życie mam muszę z niego korzystać cokolwiek chociaż. ;)
Od lekarza dostałam leki, które mają wyrównać pewne braki w moim organizmie i jak to nie pomoże to już nie wiem co jest nie tak ze mną. Mam nadzieję wszystko się rozwiąże i będę miała więcej energii w sobie bez tabletek i nie wiadomo czego.

Wracając do organizera mam nadzieję podoba Wam się. Już nie chodzi o dokładność, a chociażby o wzór, czy dobór kolorystyczny. ;)



Pozdrawiam,
Janettt