niedziela, 11 czerwca 2017

Warsztaty makijażowe Ingrid Cosmetics 27.05.2017r


Hej!

Jakiś czas temu udało mi się wygrać warsztaty makijażowe. Zaczęło się to tym, że na fp INGRID COSMETICS  wyhaczyłam konkurs gdzie do wygrania były warsztaty w siedzibie VERONA PRODUCTS PROFESSIONAL w Sochaczewie. Pomyślałam super opcja - to po drodze do mnie od rodziców więc jak znalazł. Zatem wzięłam udział, naskrobałam elaborat i niecierpliwie sprawdzałam wyniki w dniu kiedy miały się pojawić (25.06), bo nie wiedziałam czy wracać do siebie czy zostać - w końcu to 130 km, a przez Warszawę nawet ze 170 km, także jazda w te i z powrotem nie była mi na rękę, choć i tak nie bardzo miała bym się tam jak dostać zostając u rodziców. ;) Ostatecznie pojechałam do domu i myślałam, że szans już i tak nie mam. Jednak los się uśmiechnął i już prawie mając wysiadać z autobusu sprawdziłam powiadomienia na facebooku i okazało się, że zostałam oznaczona przez Ingrid - pomyślałam to nie możliwe. Zajrzałam w wyniki i faktycznie się udało. Szaleńczo się cieszyłam. :) 


W domu nie bardzo wiedziałam jak to powiedzieć Adamowi, ale jakoś się udało no i nawet pojechał ze mną jak dowiedział się że stawiam paliwo. :D Oczywiście oboje skorzystaliśmy - on pojeździł sobie po pobliskich komisach samochodowych i pokacił brykę, a ja sobie poszłam spełniać marzenia - co nie znaczy że nie lubię po komisach chodzić. :P

Mój MakeUp z dnia warsztatów

Na warsztatach (27.06 - normalnie prezent na Dzień Matki :D ) w sumie dużo więcej się nie dowiedziałam niż wiedziałam, ale mimo to mój makijaż jest teraz moim zdaniem bardziej dopasowany do mnie. Wcześniej liczyły się tylko brązy w cieniach, a okazuje się że jestem zimą więc jednak zimne kolory do mnie pasują najbardziej. W zasadzie pod tym względem i mojej cery ogólnie potrzebowałam kilku rad. Wyciągnęłam z warsztatów ile się dało, choć żałuję, że jednak nie robiłam zdjęć na samych warsztatach, ani nie zadawałam więcej pytań. :P




Warsztaty obejmowały 

- Dobór podkładu do potrzeb cery, rodzaje kształtów twarzy, konturowanie na mokro i sucho, praca z pudrem - praktyka 1,5 h
- Analiza kształtu oka, makijaż oka dzienny lub okazjonalny - praktyka 1,5 h
- Modelowanie łuku brwiowego - praktyka 30 min.
- Korygowanie rysunku ust - praktyka 30 min.
Dodatkowo triki makijażowe - praktyka 30 min.


Łącznie warsztaty trwały od 10-16 czyli dobre 6 godzin. Ja oczywiście musiałam się chwilkę spóźnić, co już chyba u mnie jest normą. :D Tym razem Adam się wolno wywlekał z łóżka, no a jeszcze trzeba było tankować, gdyby nie to - byłabym akurat. ;) Było nas 4 oraz prowadząca warsztaty p. Kasjana Serafin - swoją drogą bardzo miła i sympatyczna osóbka. :) No i był jeszcze ktoś, ale kim był tam to nie wiem, jedynie to wiem, że na koniec robił za fotografa. :P























Na koniec dostałyśmy dyplomy i pakę kosmetyków o wartości 100 zł. Co oczywiście mnie bardzo ucieszyło, bo kto nie lubi gratisów? ;) Choć sam dyplom chyba bardziej mnie usatysfakcjonował niż te kosmetyki. ;)


No i brawa dla jednej z dziewczyn, która przeszła naprawdę ogromną metamorfozę. Byłam pod wrażeniem zmiany i szkoda, że nie robiłyśmy zdjęć przed i po. ;)  

Jeżeli ktoś chciałby się dowiedzieć coś więcej o tej marce to odsyłam na stronkę VERONA COSMETICS.



I na koniec pokażę Wam jak moje makijaże wyglądają teraz - nieco inaczej ;)

Dzień po warsztatach z kosmetykami Ingrid Cosmetics




I makijaż jaki był wykonany na mnie (również i przeze mnie w części) na warsztatach:























Od razu jakoś ten makijaż mnie nie zachwycił - z uwagi na prześwitujące blizny, ale jak teraz tak patrzę to nawet nieźle nam wyszedł. :)

*Zdjęcia z warsztatów zapożyczyłam ze strony Ingrid Cosmetics 

Pozdrawiam,
Janettt 

wtorek, 6 czerwca 2017

Werther’s Original Soft Caramels - cud, miód i karmelki



Witajcie!  


Oj dawno tu nic nie skrobałam. Jestem zła na siebie, ale powoli moje życie rusza do przodu, więc mam nadzieję wena powolutku będzie wracać. ;) Co prawda w środę idę na konsultację do rehabilitanta. Ale ja nie o tym dziś będę Wam raportować. Dziś przychodzę do Was z najlepszymi cuksami pod słońcem! 


Werther'sów chyba nikomu przedstawiać nie muszę. Z pewnością większość z Was próbowała choć raz tych zwykłych, twardych, karmelowych cukierków. Smak zawsze miały obłędny. Ja i Adam szalejemy za nimi, choć on chyba bardziej. ;) W sumie co o nich sądzę to chyba zdradziłam, ale zapraszam do dalszej lektury. :)





Niedawno Storck wypuścił nowe wersje smakowe Werther'sów - w tym Soft Caramels, które miałam okazję testować, dzięki zgłoszeniu na Rekomenduj.to


Wersje o jakich wiem, że są na pewno:
  • Werther’s Original Cukierki śmietankowe (tradycyjne, wybór Adama)
  • Werther’s Original Creamy Filling
  • Werther’s Original Soft Caramels 
Znalazłam również przeszukując "internety" wersje bez cukrowe dla diabetyków w wariantach:
  • śmietankowe
  • czekoladowe
  • jabłkowe.
Te ostatnie mnie zaintrygowały. Trzeba kiedyś spróbować.


Ja tu pitu, pitu o pierdołach zamiast skupić się na testowanych cukieraskach.
Werther’s Original Soft Caramels - w zasadzie czułam w kościach, że będę je testować. Gdy dostałam paczkę oczywiście w tempie błyskawicy pierwsze opakowanie zostało zjedzone. Może wyjdziemy na łasuchów, ale były tak smaczne, że ledwo udało mi się przemycić jedną z paczek dla mamy. :D Aż wstyd się przyznawać. ;) Cukierki okazały się być idealne pod każdym względem, no prawie każdym - jest tylko jeden malutki szkopuł, ale poza tym WIELKI PLUS. 
Ten smak jest po prostu idealny. Karmel w postaci krówki ciągutki? Mnie urzekł. Cukierki znikały błyskawicznie.
Przeważnie po takich ciągnących słodkich cukierkach bolą mnie strasznie zęby (w które bardzo włażą cuksy i za nic w świecie nie można ich wyciągnąć, więc ból tym dłuższy), aż w głowie łupie, pomijając że cukru to producenci w innych chyba nie żałują (tudzież substancji słodzących).
Soft Caramels są wyjątkowo delikatne w smaku, nie są za słodkie, nie wchodzą w zęby, rozpływają się w ustach. Do kremów, itp. są z pewnością idealne. Mi niestety nie starczyło na takie testy, chyba z drugą taką pakę musiała bym dostać i zakopać ją u mamy w domu, ale tak żeby inne łasuchy się nie dopadły jak tata i siostra - przed nimi to trzeba słodycze pod ziemią zakopywać. :D
Pierwszy raz jestem czymś tak zachwycona, że nawet nie wiem co jeszcze bym mogła o nich napisać. Są po prostu BOSKIE! 
Zapytacie teraz pewnie o ten malutki minus, o którym wspomniałam - są odrobinę jeszcze za miękkie jak dla mnie, ale podejrzewam, że gdyby były twardsze to nie miały w sobie już tego czegoś. ;) No pomijając, że w paczce jest ich zdecydowanie za mało! :D


Coś o czym powinnam napisać to jest jeszcze opakowanie. Jedno typowe Werther'sowe (foliowe?), które idealnie pasuje do tej marki. Może to już przyzwyczajenie, ale nie wyobrażam sobie tych cukierków w innym opakowaniu, w innej kolorystyce, itp. ;)
Drugie opakowanie jest inne. Podłużne i również złotawo-karmelowe. Cukierki w nich są zawinięte w prostokąty. Z jednej strony fajna podróżna wersja, ale z drugiej, gdy są cukierki bardzo miękkie to cudem jest je wyciągnąć z opakowania, by go nie porozrywać. Tu opakowanie jest jakby bardziej papierowe, choć to w niczym nie pomaga. W obu opakowaniach mieści się bodajże po 10 cukierków (mało! :D ). 



Myślę, że wszystko napisałam to co chciałam o tych cukierkach. Werther’s Original to najlepsze cukierki pod słońcem jakie jadłam. Uwielbiam karmel także sądzę, że to też główny powód uwielbienia. 

Tak właśnie sobie pomyślałam o lodach, które ostatnio Adam nam kupił na Dzień Dziecka (taaa duże dzieci :D ) - co prawda mój był z polewą krówkową i toffi, ale właśnie przypomniałam sobie jaki miały smak, choć za słodki, myślę, że gdyby Soft Caramels rozpuścił i polał jeszcze ciepłymi karmelkami lody domowej roboty z dodatkiem orzechów włoskich i migdałów to byłoby niebo w gębie, a do tego bita śmietana - żałuję, że nie zostało mi tych cukierków). ;) 
Nie wiem jak Wy, ja się rozmarzyłam na myśl o takich lodach. :D


Ja raczej zostanę fanką wersji Soft Caramels, a Adam jak chce, niech kaleczy dziubek twardymi (ja nigdy nie wytrzymuje do końca i rozgryzam, a on to chyba od razu gryzie :D ). Soft Caramels co prawda za szybko się rozpuszczają i ma się wielką ochotę na kolejnego, więc pod tym jednym względem tradycyjna wersja śmietankowych Werther'sów wygrywa. :)


I to chyba na tyle słodkości, bo za bardzo się zasłodzimy i ślinka będzie niemiłosiernie ciekła. :)
W każdym razie z czystym sercem mogę POLECIĆ Werther’s Original Soft Caramels! <3



Tyle mi pozostało po nich - wspomnienia - puste papierki po cukierkach. :)







Pozdrawiam,
Janettt

P.S. Miniaturki opakowań innych wariantów zostały ściągnięte z googla. ;)