czwartek, 22 września 2016

Beauty Days 16.09.2016r - wrażenia

Hej!

Przyszła pora na to by opisać moją wizytę na targach kosmetycznych Beauty Days. Pewnie jesteście ciekawi jak podobało mi się w piątek na targach. Byłam tam z siostrą.
Ogólnie organizację oceniam za nieco słabą - przynajmniej pierwszego dnia. Żeby trafić do hali, w której odbywało się Beauty Days było trzeba trochę pokrążyć. Ostatecznie weszłyśmy jakimś bocznym wejściem między halą C, a D (nie było żadnych tabliczek ani oznaczeń którędy trzeba wejść), a jak może niektórzy kojarzą "MAXIMUSS" to są tam 4 hale, a na końcu dodatkowo też stoi jakiś budynek - nawet nie wiem co tam jest. Najpierw wypadało udać się do rejestracji, ale z racji tego, że zabieg (napiszę o nim w kolejnym wpisie) miałam na 14 i mimo, że dotarłyśmy na miejsce za 15 to o 14 dopiero znalazłyśmy wejście (bokiem - prawdopodobnie "służbowe"), a jeszcze musiałam znaleźć stoisko gdzie powinnam zgłosić się na zabieg. Na szczęście szybko znalazłam jedno z dwóch stoisk i miła Pani pokierowała mnie do głównego stoiska, gdzie okazało się miałam zabieg. :)
HydraFacial.pl

Po zabiegu krążyłyśmy jeszcze z pół godziny albo i więcej, aż trafiłyśmy na główne wejście i rejestrację - BINGO! Oczywiście okazało się, że nie było mnie w systemie, ale na szczęście nie byłam jedyna i mogłam się wpisać na listę gości wraz z moją siostrą bez większych problemów. Dostałyśmy (na moje nieszczęście) różowe opaski - co prawda papierowe, ale zawsze. ;) Bałam się trochę, że się zerwą ale na szczęście tak się nie stało i w całości przetrwała do dziś. 


Podejrzewam, że z racji mojej nieśmiałości nie skorzystałam z wielu możliwości, ale mówi się trudno. Może gdyby udało się spotkać z Anetą z Cosmeticosmos to byłoby mi łatwiej, no ale niestety - nie mogłyśmy być tego samego dnia.

Kogo widziałam na targach? Chłopaków z Ostrego cięcia. :) Niestety byłam po zabiegu więc z czerwoną buzią nie chciałam sobie z nimi robić zdjęcia, a siostra zanim się zdecydowała to się zmyli, a później byli zajęci. :( Ale trudno. Widziałam też Radka Majdana, ale szybko się zmyłam bo jakoś nie pałam do niego sympatią... I ze sławnych osób tego dnia widziałam chyba tylko tyle.
O 15:30 miałam szkolenie, o którym też opowiem w oddzielnym wpisie. :)
I to chyba na tyle.


Reasumując nie byłam jakoś bardzo zadowolona. Ale zakupy mi się udały, kupiłam paletkę cieni do powiek i sypkie cienie w pięknych odcieniach (po 5zł). Te drugie pięknie się mienią! Są cudne, ale niestety jedna gąbeczka mi się urwała. :( Zakupiłam je na stoisku VERONA PRODUCTS PROFESSIONAL.








Do tego na stoisku GOSH COPENHAGEN zakupiłam (również za 5zł) świetną rękawicę - używam jej do demakijażu - jest świetna i dobrze się ją pierze nawet w rękach.



A tu zdjęcia z całych targów dnia 16.09, które udało mi się zrobić (od razu mówię nie miałam weny na ich robienie :P ):














A Wy byliście? Jak oceniacie?

Pozdrawiam,
Janettt :)

wtorek, 13 września 2016

FLOWER CLEANSING MOUSSE - KWIATOWA PIANKA OCZYSZCZAJĄCA (CINQ MONDES)



Witajcie!



Dziś Wam chcę pokazać produkt, który wygrałam w konkursie na fb CINQ MONDES, jeszcze w grudniu 2015 r. Niestety musiałam go odstawić, ponieważ strasznie wysuszył mi skórę. Wygraną była FLOWER CLEANSING MOUSSE - KWIATOWA PIANKA OCZYSZCZAJĄCA. Wyglądałam po tej piance tragicznie, a skórę po tym produkcie nawilżałam przez dobry tydzień zanim wróciła do normy. Co było nie tak? Podejrzewam, że winowajcą jest, a w sumie był - IMBIR lub CYNAMON (ewentualnie oba) , które są w składzie pianki. Wtedy postanowiłam oddać piankę siostrze i mamie, ale jak to one - nie używały jej. No więc pianka stała w moim rodzinnym domu. Niestety karteczka z opisem zniknęła - nie wiem co z nią zrobiły, więc na zdjęciach nie zobaczycie nawet grama polskich literek. ;)
Jednakże w dniu dzisiejszym nastała wielkopomna chwila, wróciłam do jej używania - uzbrojona w niezbędną wiedzę i doświadczenia jakie napotkałam w tym czasie. Co robiłam źle, że tak mi się skóra wysuszała? Po pierwsze była zima, po drugie za mało nawilżałam/natłuszczałam skórę! O jaka ja głupia byłam, że to cudo oddałam i jaka szczęśliwa, że nikt tego nie wykorzystał i mogę wrócić do tej cudownej pianki! W sumie to może lepiej, że minęło trochę czasu - może gdyby nie odstawienie produktu to dalej bym ją stosowała albo w najgorszym razie wyrzuciła! Na moje własne szczęście stało jak się stało i nie żałuję, że mogę wrócić do tego kosmetyku i napisać o nim recenzję - mam nadzieję spodoba się Wam ona. Powiem Wam, że chyba musiałam dorosnąć w kwestii pielęgnacji skóry. Wtedy byłam jeszcze zielona na to wychodzi, ale człowiek uczy się na błędach i mogę z Wami podzielić się moimi doświadczeniami jak i lekkim zachwianiem umysłu. ;)
To był trochę długi wstęp o mojej głupocie, więc może przedstawię Wam piankę od strony producenta. :)
„Niesamowita i orzeźwiająca pianka, która sprawia że skóra jest natychmiast czysta i promienna!”
Balijskie księżniczki w święto i ważne okoliczności nosiły mocny i wyszukany makijaż, by podkreślić piękno twarzy. Do oczyszczania skóry twarzy stosowały napary tropikalnych kwiatów o właściwościach oczyszczających i zmiękczających.
Miękka i kremowa Kwiatowa Pianka Oczyszczająca ® , inspirowana kojącymi właściwościami kwiatów tropikalnych została opracowana , aby oczyścić twarz i usunąć makijaż. Łączy w sobie zrównoważone i oczyszczające właściwości imbiru , cynamonu, róży Burnet i organicznego wyciągu z ylang ylang.Doskonale nadaje się dla cery normalnej i mieszanej. Kwiatowa Pianka Oczyszczająca® eliminuje nadmiar zanieczyszczeń , sebum, zwęża pory i przywraca skórze blask.

Porada eksperta
Kwiatowa Pianka Oczyszczająca® jest idealna do oczyszczania i mycia twarzy.Przeznaczona dla skóry normalnej i mieszanej. Nałożyć na twarz i dekolt omijając okolice oczu, a następnie zmoczyć dłonie i wykonać masaż twarzy okrężnymi ruchami, a następnie spłukać wodą. Zaaplikować kwiatowy tonik.  














Skład:
Ylang Ylang (Jagodlin wonny);
Gardenia;
Hibiskus;
Kompleks Fitoaktywny;
Plumeria.





Z 150 ml (bo o takiej pojemności jest buteleczka, w której mieści się mieszanka płynna pianki) zapłacimy 127,00 PLN, jak na moje realia to dużo, ale wg mnie po dzisiejszej próbie uważam, że naprawdę jest warta swojej ceny. Idealnie oczyszcza skórę, zamyka pory, czyści skórę z nadmiaru zanieczyszczeń. Dawno moja skóra nie wyglądała tak świetnie jak dziś po tej piance! Po prostu REWELACJA! Oczywiście będę używać i jeżeli znów coś zacznie się dziać - dam znać, ale na tą chwilę nie zapowiada się! Na skórę nałożyłam sporo kremu z witaminą E, więc myślę, że nic złego się nie stanie. Skóra jest teraz idealna, pełna naturalnego blasku, a nie świecąca się od nadmiaru sebum i innych ustrojstw. Zawsze taką chciałam mieć. :) Co więcej? Pianka ma niesamowity kwiatowy zapach. Jest naprawdę cudny i chciałoby się go ciągle wąchać. :P
Pianka oczywiście nie jest zbyt rzadka i nie spływa jakoś tragicznie. Po nałożeniu na buzię konsystencja robi się kremowa - masaż taką formą pianki jest bardzo miły. Pianka jest oczywiście jak już pewnie przeczytaliście do skóry tłustej i mieszanej, do suchej absolutnie się nie nadaje! Więc jeśli macie suchą skórę to musicie zrezygnować z tego produktu - niestety.



Także uwaga którą dostałam w wiadomości po przedstawieniu problemu z pianką:
Jeśli skóra jest mieszana czy tłusta, a podrażnienie występuje, może to oznaczać nadwrażliwość na składniki aktywne znajdujące się w roślinach i należy zmniejszyć częstotliwość używania produktu.
 Zatem trzeba mieć wszystkie możliwości na uwadze korzystając z tej pianki. No i oczywista oczywistość pianka nie jest przeznaczona do mysia oczu, więc trzeba bardzo uważać by nie dostała się do oczu.

Na koniec chciałam pochwalić osoby zasiadające po drugiej stronie monitora/ekranu ze strony CINQ MONDES POLSKA za zaangażowanie w mój problem i podjętą próbę pomocy w celu wyjaśnienia przykrych skutków używania pianki. Kontakt był świetny. Dziękuję za porady i pomoc w znalezieniu klucza do zaprzyjaźnienia się z pianką.
Bez bicia POLECAM tą markę i produkt! :)


 Jeszcze mała informacja na temat tej marki:

Cinq Mondes to historia kobiety i mężczyzny zafascynowanych masażami, zdrowym stylem życia oraz podróżami. Zauroczeni masażami, miłośnicy zwiedzania oraz ciągle poszukujące prawdy o człowieku Nathalie and Jean-Louis POIROUX przemierzyli cały świat poszukując niepowtarzalnych rytuałów piękności. Owocem ich podroży są niepowtarzalne produkty do Spa.
Więcej o nich znajdziecie TUTAJ.

Mam nadzieję, że kiedyś będę miała możliwość przetestowania innych produktów tej firmy. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przetestować ten produkt. I cieszę się także z tego, że dorosłam do pielęgnacji mojej skóry, ze zdobytej wiedzy i możliwości jakie dają różne marki organizując konkursy na facebooku i nie tylko, ale także wchodząc we współpracę z klientami/blogerkami. Ja może blogerką idealną nie jestem - dopiero zaczynam się rozwijać, często pisząc i fotografując opisywane produkty zapominam o niektórych mankamentach, ale jestem człowiekiem jak każdy z Was, a człowiek najlepiej uczy się na błędach jak już wspominałam. Poza tym życie bez błędów byłoby nudne i monotonne. ;) Tym razem mam nadzieję o niczym nie zapomniałam! A jeśli tak to piszcie - zawsze odpowiem z miłą chęcią. :)

POLECAM
i
Pozdrawiam,
Janettt :)


sobota, 10 września 2016

Bell Hypoallergenic Wet&Juicy Lip Tint - Błyszczyk trwale barwiący usta

Hej!

Przychodzę do Was z wpisem o Hypoalergicznym błyszczykiem trwale barwiącym usta od Bell. Dostałam go za recenzje na portalu http://beautytester.pl od BeautyTester - fp na facebooku. 


O błyszczyku piszą tak na stronce:
"Niezwykle trwały błyszczyk w soczystych, owocowych kolorach. Gładko i równomiernie rozprowadza się na ustach i nadaje im zmysłowego, krystalicznego blasku, mieniącego się niczym tafla wody. Intensywnie barwi je na wiele godzin, dając efekt makijażu permanentnego. Jego kremowa konsystencja nie wysusza ust, ani ich nie skleja. Błyszczyk rozświetli uśmiech i nada ustom wiosennego wyrazu."

Ja dostałam odcień nr 4 wg naklejki (na stronce widzę go jako drugi nr 01 ;) ). Niestety ten odcień jest dla mnie za ciemny i pod niego używam pomadki w kolorze Smooth Beige NYC lub korektora. Opakowanie trochę przeszło w mojej torbie, choć idealne też do mnie nie doszło.
A taką, krótką recenzję napisałam na stronie beautytester.pl:
"Do testowania otrzymałam błyszczyk o odcieniu nr 4 - niestety ten kolor nie do końca do mnie pasuje i rozjaśniam go kładąc na usta korektor bo jednak to za ciemny kolor dla mnie - lepiej czuje się w jasnych kolorach, ale ta kwestia to inny temat. ;) Jeżeli chodzi o trwałość (barwienie ust) faktycznie tak się dzieje na dobre kilka godzin. Konsystencja? jak dla mnie jest zbyt leisty i ciężko go rozprowadzić na ustach - od razu bardzo się marze, ale chyba właśnie dlatego ładnie rozświetla usta i nie sprawia, że się kleją. Opakowanie małe, ładne. Nie czuje także, że moje usta są po nim wysuszone, powiedziałabym nawet, że są po nim lekko nawilżone. :) Jak dla mnie mocne 4+. Konsystencja pozostawia wiele do życzenia. No i podoba mi się aplikator, dzięki któremu nie nabiera się na gąbeczkę za dużo produktu. :) Mogę go polecić pod warunkiem, że innym nie przeszkadza taka konsystencja. :)"


Jak go jeszcze trochę przetestowałam to wg mnie 4 + to za dużo. Góra 3 powinnam wystawić ocenę. Dlaczego? Dlatego właśnie, że jest bardzo leisty i co "najlepsze" - po nałożeniu nie mam go tylko na ustach, ale i w buzi co jest dla mnie okropieństwem (na innej pomadce), ale mimo to nie zostawia pasków na linii ust. Ciężko ładnie go nanieść na usta.
Plusami są - jak napisałam w recenzji - nawilżenie ust i rzeczywiście barwi usta, ale wcale nie trwale, a na kilka godzin. Bez znaczenia czy pod błyszczyk nakładam korektor, bazę, czy inną szminkę - zawsze barwi usta. :) Choć efekt nie jest już taki lśniący i delikatny jak na początku. Mi się ten efekt nie podoba, bo jest za ciemny dla mnie po wchłonięciu w wargi.  Po kilku razach nakładania na jasne odcienie wydaje mi się iż rozjaśniał troszkę. Po aplikacji na usta wydaje mi się ciemniejszy niżeli na dłoni.
Porównanie z lakierem do ust NYC i błyszczykiem Lovera (ten drugi pokażę przy innej okazji).
Reasumując - błyszczyk nie jest idealny, ale faktycznie barwi usta jak zapewnia producent może nie na aż tak "wiele", ale na pewno na kilka godzin. Konsystencja wcale nie jest kremowa - no chyba, że producent miał na myśli kremowe mydło w płynie. ;)
Jeśli ktoś lubi taki kolor to polecam - mi nie przypadł do gustu, a to właśnie kolor jest głównym minusem i konsystencja - jak dla mnie zbyt rzadka jak widać na powyższym zdjęciu (po prostu spływa). Na plus także aplikator, ale jak zwykle zapomniałam zrobić więcej zdjęć również gąbeczki, która jest na końcu patyczka do nakładania. ;) Jak nie zapomnę dorobię zdjęcia i dodam. ;]

Błyszczyki starte po kilku minutach - kolor po Bell został. :)
Ponadto zaciekawił mnie znaczek 12M  - okazało się, że takie oznaczenia to okres zachowania właściwości produktu - w tym przypadku 12 miesięcy. Wujcio Google pomocny jest, a i ja mądrzejsza o pewną wiedzę. :P
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam napisać, a wpis Wam się podoba. :)

Pozdrawiam,
Janettt :)

poniedziałek, 5 września 2016

Beauty Days w Nadarzynie!

Cześć Wam!

Niedługo fajne wydarzenie będzie miało miejsce. W dniach 16-18.09.2016 odbędą się Międzynarodowe Targi Kosmetyczne BEAUTY DAYS w PTAK WARSAW EXPO w Nadarzynie. O ile kojarzę kiedyś to nazywało się Maximus albo to coś obok - szczerze powiedziawszy nie do końca wiem, ale po przeszperaniu neta wygląda na to, że jest to to samo. ;)

Prawdopodobnie ja też się pojawię na targach. Już się zarejestrowałam i dostałam bilet/zaproszenie - wystarczy tylko wydrukować. :) Wy też możecie się zarejestrować TUTAJ (ale od razu wyskakuje okno rejestracji dla wystawców - na fb poinformowano mnie, żeby zarejestrować się jako zwykły odwiedzający trzeba odświeżać stronę do momentu, aż nie pojawi się takie okno (patrz podpis "rejestracja"). Gdzie uzupełniamy dane. Później dostajemy mail, że trzeba wydrukować bilet. :)

Rejestracja
Informacja o konieczności wydrukowania biletu/zaproszenia otrzymana mailowo.

Jak widzicie na grafice powyżej na targach mają pojawić się ciekawe osoby. :)
Najbardziej ciekawią mnie chłopaki z "Ostrego cięcia" (TTV), ale nigdy w życiu bym nie oddała im moich włosów. Fajne rewolucje przeprowadzają w salonach, ale większość fryzur wg mnie, które robią na tych paniach pracujących w salonach mi się nie podoba. Może jakaś dziwna jestem, ale po prostu mi się nie podoba i to tylko moje zdanie - może ktoś się z nim zgodzi, a może nie. :)

Maja Sablewska - jej też bym się nie dała ubrać, bo czasami to z przerażeniem oglądałam w co ona ubiera te biedne kobitki.
Zastanawia mnie po co tam Perfekcyjna Pani Domu i Majdan. Będą robić wspólnie test białej rękawiczki czy będą robić z takiej wieśniaczki jak ja damę? I tak się nie dam! :D
Ciekawa jestem też Macademian Girl i Jessici Mercedes - obserwuje profile, ale no nie wiem. Chyba jestem zbyt nie śmiała by do kogokolwiek zagadać. :D Na szczęście będzie prawdopodobnie Aneta z http://cosmeticosmos.blogspot.com/, więc będę chyba czuć się raźniej. ;)

Cały harmonogram imprezy znajdziecie TUTAJ.

Jeżeli zamierzacie być - dajcie znać. :) Może uda się jakoś zobaczyć w tych dniach. :) Ja prawdopodobnie będę w sobotę. A jeśli nie wypali to w piątek by móc jeszcze pojechać po Adama do Torunia, gdy wróci z targów w Poznaniu. :) To będzie wydaje mi się szalony koniec tygodnia. Liczę że jednak będę tam choć na chwilę. :)

Do zobaczenia mam nadzieję. :)
Pozdrawiam,
Janettt :)

czwartek, 1 września 2016

Włosowo dziś mi. :)

Hej!

Dawno nic nie pisałam i szczerze powiedziawszy nie mam jakoś weny na porządny wpis. W dodatku mam jeszcze sporo sprzątania w domu. Na dodatek Adam wyjeżdża do Poznania na targi i go nie będzie, a ja prawdopodobnie pojadę do rodziców. Tyle na głowie, ale nic się nie chce zrobić. Masakra. Ale jakoś to przetrwam.

Postanowiłam wrócić do naturalnego koloru włosów i dziś w drogerii kupiłam szamponetkę, a gdyby coś było nie tak na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w farbę. :) A oto mój zakup:


 A do tego wczoraj sobie podpatrzyłam na filmiku stylizacjeTV  jak zakręcić naturalnie włosy. No to wzięłam szmatkę, podarłam i zawinęłam na nie włosy (zdjęcia kiepskie bo z telefonu).

Rano
Rano




Rano rozpuściłam to i szok:


Wybaczcie za brak makijażu. :D Wyszła mi niesamowita szopa. :P
A ja jeszcze użyłam głupia pianki do lepszego skrętu włosów. :D Do tego zdążyłam zdjąć ostatnią szmatkę, a tu nagle pukanie do drzwi - też kurier wiedział kiedy przyjść. :D
Ostatni raz zawinęłam grzywkę! :D
Co więcej? Hmmm nie wiem. Muszę popracować nad fryzurami i nad tworzeniem naturalnych loków.

Żeby ogarnąć tą burzę loków upięłam je tak:





 
Trochę kiepsko, ale lepiej tak niż z szopką na głowie. :D

Na dzisiaj to tyle. Uciekam sprzątać. ;)

Miłego dnia Kochani. :)

Pozdrawiam,
Janettt :)





 P.S. Znajdziecie mnie również na Dresscloud
TUTAJ. :)



EDIT:

Chwilę temu dosłownie mój post dostał odznakę "POST IDEALNY" - to pierwszy aż taki sukces mój na Dresscloud. :)

Jeżeli tam już jesteście to zapraszam do siebie. :)
Jeżeli nie to tu  link do rejestracji dzięki, któremu ja dostanę punkty i będę miała możliwość skorzystania z bonu na biżuterię. Pomóżcie dobre dusze nie tylko dla mnie, ale w dużej mierze dla siebie, bo można tam znaleźć naprawdę dużo fajnych rzeczy. :)
Pozdro. Mwah :*