Jesień, depresja, złe dni...

Witajcie!

Ostatnio mam strasznego doła i pisanie postów mi nie idzie. W ogóle jakoś wycofana jestem, nic mi się nie chce... Ni to depresja, ni to jesienna chandra. Ciężko jest. Z moim niedobruchem ciągle się kłócę, bo jestem cały czas rozdrażniona, a jak mi się coś nie spodoba jak coś zrobi lub czegoś nie to chodzę wściekła, wrzeszczę i płaczę. No masakra jakaś. Nie mam na nic weny, ani ochoty.
To dla mnie straszny czas. Zwłaszcza, że tak czuję się codziennie z tym, że raz lepiej to znoszę, a raz jest tak źle jak obecnie. Nie wiem już jak z tym walczyć. Wyjść z domu nie ma z kim, a mój Adaś kochany mi w tym nie pomaga i oboje siedzimy jak te "mośki" dwa co nie mogą zapaść w sen zimowy. 


Takim motywem z google image kończę ten wątek, bo już nawet nie wiem co pisać...
Mam nadzieję Wy nie macie takich problemów. 

Pozdrawiam,
Janettt

2 komentarze:

  1. Na moją chandrę działa muzyka. To poprawia humor od razu, proponuję Shania Twain - forever and for always :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi poza psychologiem raczej nic nie pomoże już :(
      Może jednak przejdzie, a jak nie to do końca życia mnie czeka ten stan, który towarzyszy mi od dobrych kilku lat...

      Usuń

Skoro już tu jesteś mam nadzieję zostawisz jakiś ślad. :)

Copyright © 2014 Świat obiektywem Janettt , Blogger